- 04 listopada 2026
Jak nie przepalić budżetu na ekspansji CEE
70–80% porzuceń koszyka na jednym etapie składania zamówienia – bo rumuńscy klienci nie znają swoich kodów pocztowych. To nie jedyna pułapka, która obniża konwersję w polskich sklepach wchodzących na rynki CEE i Bałkanów. Często wystarczy skopiować proces zakupowy z polskiej wersji sklepu, zostawić w stopce polski numer telefonu i przetłumaczyć regulamin za pomocą ChatGPT, żeby wydać budżet reklamowy bez efektów sprzedażowych.
Monika Kosmowska z Crosswin Courier & More od lat pomaga polskim sprzedawcom rozwijać sprzedaż w Czechach, Rumunii i na Bałkanach. W Crosswin odpowiada za rozwój biznesu i marketing. Wspólnie z zespołem stworzyła też system certyfikacji sklepów Respect, obejmujący audyt ponad 160 elementów wpływających na konwersję na rynku rumuńskim. W tej rozmowie wyjaśnia, dlaczego kopiowanie polskich rozwiązań 1:1 nie działa i jak podejść do ekspansji, żeby nie wyrzucać pieniędzy w błoto.
Poznaj wszystkie funkcjonalności naszej platformy podczas bezpłatnej prezentacji online.
TL;DR
- Automatyczne tłumaczenie to dopiero początek – bez korekty językowej i dostosowania treści do lokalnego rynku sklep traci wiarygodność. Czesi i Rumuni szybko zauważą, że mają do czynienia z polskim sklepem.
- Rumuni często nie znają swoich kodów pocztowych – obowiązkowe pole na kod pocztowy może powodować 70-80% porzuceń koszyka na tym etapie składania zamówienia. Alternatywą jest wybór okręgu administracyjnego (județ) i miejscowości z listy.
- „Mityczne Niemcy” mogą okazać się dla sklepu pułapką – Amazon ma ponad 60% rynku, konkurencja jest silna, a koszty obsługi i reklamy mogą pochłonąć marżę. Duży rynek nie oznacza, że łatwo zdobyć na nim klientów.
- Produkty przyciągające ruch w Polsce nie zawsze sprawdzają się za granicą – strategię cenową i dobór asortymentu trzeba dostosować do lokalnego rynku. Przykład? Pomarańczowe dżinsy, które nie sprzedawały się w Polsce, w Rumunii zostały wyprzedane.
- Media społecznościowe, TikTok i porównywarki odgrywają dużą rolę w CEE – w Rumunii media społecznościowe wspierają całą ścieżkę zakupową, a w Czechach 30–40% zakupów zaczyna się w serwisach takich jak Heureka, FAVI, Glami czy Biano.
Dlaczego kopia polskiego sklepu nie działa za granicą?
Jedno z największych złudzeń związanych z ekspansją brzmi: „Mamy przetłumaczony sklep i dopiętą logistykę, więc możemy ruszać z reklamą”. Tymczasem budżet reklamowy szybko się wyczerpuje, a sprzedaż nie rośnie, bo klient trafia na stronę, która wygląda i brzmi dla niego obco.
Kiedy wchodzimy na nowy rynek, często zapominamy o zbieraniu opinii klientów. (…) Jakość tłumaczeń, opinie i dostępne dane kontaktowe – to wszystko buduje zaufanie do sklepu. Warto spojrzeć na niego oczami klienta i zadać sobie pytanie: co sprawi, że nam zaufa? – Monika Kosmowska
Monika i jej zespół opracowali w Crosswin Respect – system certyfikacji sklepów działających na rynku rumuńskim. Audyt obejmuje ponad 160 elementów podzielonych na trzy kategorie: niezbędne (must have), zalecane (should have) i dodatkowe (nice to have). W audytowanych sklepach regularnie pojawiają się podobne problemy:
- Tłumaczenia maszynowe bez korekty językowej – strona główna i kategorie są przetłumaczone poprawnie, ale tabela rozmiarów na karcie produktu nadal jest po polsku. Automatyczne tłumaczenia na angielski wypadają coraz lepiej, natomiast wersje czeskie i rumuńskie częściej wymagają poprawek.
- Polski numer telefonu i polski adres w stopce – w Czechach mogą wyraźnie obniżać konwersję. Czesi chętnie kupują w rodzimych sklepach, a lokalny rynek oferuje im bardzo duży wybór.
- Regulamin przetłumaczony za pomocą ChatGPT, z odwołaniami do polskich przepisów – samo tłumaczenie nie wystarczy. Dokument trzeba dostosować do lokalnych wymogów prawnych, np. dotyczących informowania o obniżkach cen.
- Polskie certyfikaty na stronie (np. Rzetelna Firma) – lokalni klienci mogą ich nie znać, więc takie oznaczenia nie budują zaufania, a czasem wywołują dodatkowe wątpliwości.
- Brak adresu e-mail w lokalnej domenie – sklep działa pod adresem z końcówką .ro lub .cz, ale adres kontaktowy nadal ma postać . Taka niespójność może osłabiać wiarygodność sklepu.
Red flag
Klient klika bestseller na stronie głównej i np. trafia na tabelę rozmiarów po polsku. Jeśli tak wygląda to w Twoim sklepie, wstrzymaj kampanie reklamowe i sprawdź, które elementy strony wymagają poprawy.
Quick win
Nie masz budżetu na lokalne centrum obsługi klienta? Wykup lokalny numer telefonu z komunikatem w języku klienta, który zachęca do kontaktu mailowego. Dodaj też możliwość kontaktu przez WhatsApp, popularny w Rumunii również w komunikacji biznesowej. Koszt takiego rozwiązania to kilkadziesiąt euro miesięcznie.
Jak wybrać rynek do ekspansji
„Chcę zacząć sprzedawać za granicą”. „A gdzie?” „Jeszcze nie wiem, ale byłem w Chorwacji na wakacjach i ten rynek wygląda ciekawie”. Wybór rynku bywa oparty na osobistych skojarzeniach zamiast na analizie. Monika najczęściej słyszy jednak o planach wejścia do Niemiec i Czech. W obu przypadkach sprzedawcy często kierują się obiegowymi przekonaniami, które warto zweryfikować.
Spójrzmy choćby na Niemcy. To rynek, na którym Amazon i pozostałe marketplace’y mają łącznie ponad 60-80% udziału. Na niezależne sklepy internetowe przypada 15–20%, a konkurujemy nie tylko z lokalnymi sprzedawcami, lecz także z firmami z pozostałych krajów DACH i Europy. Koszty reklamy i obsługi są wysokie, a wymogi prawne rygorystyczne. – Monika Kosmowska
Wielkość rynku to tylko jeden z czynników. Trzeba ją zestawić z poziomem konkurencji w Twojej kategorii, kosztami pozyskania klientów i lokalnymi wymogami prawnymi.
Checklista przed wyborem rynku
- Popyt w Twojej kategorii – ilu klientów kupuje produkty z tej kategorii online, czy sprzedaż rośnie, jakie marki dominują i jakie przedziały cenowe są najpopularniejsze.
- Lokalna konkurencja – przyjrzyj się lokalnym sprzedawcom. Złóż testowe zamówienia u 2–3 konkurentów, żeby poznać ich standard obsługi.
- Ceny porównywalnych produktów – sprawdź, czy po uwzględnieniu kosztów wejścia i prowadzenia sprzedaży możesz zaoferować konkurencyjną cenę i zachować marżę.
- Koszty obsługi i lokalne formalności – uwzględnij dostawę, zwroty, podatki, w tym VAT, oraz obowiązki związane z rozszerzoną odpowiedzialnością producenta (EPR). Sprawdź też, czy Twoje produkty wymagają dodatkowych zgłoszeń, rejestracji lub certyfikatów.
- Metody płatności i dostawy – ustal, jakich rozwiązań oczekują lokalni klienci, np. dostawy do automatów easybox w Rumunii.
- Marketplace’y i porównywarki – sprawdź, jaką rolę odgrywają w Twojej kategorii. To również tam klienci porównują oferty i wybierają sprzedawcę. Np. w Europie CEE Heureka Group dominuje w tej kategorii.
- Kanały reklamowe – oceń potencjał Google i lokalnych kanałów, takich jak Seznam w Czechach, oraz mediów społecznościowych, w tym TikToka w Rumunii. W modzie i wyposażeniu wnętrz sprawdź też serwisy takie jak FAVI, Glami i Biano.
Praktyczna rada
Jeśli rozważasz wejście na 3 – 4 rynki, przeanalizuj każdy z nich osobno przed podjęciem decyzji. Warto też pojechać na kilka dni do danego kraju, zrobić zakupy online i sprawdzić ofertę sklepów stacjonarnych. Taki wyjazd pomoże Ci lepiej poznać lokalnych klientów i może uchronić przed wydaniem budżetu reklamowego na działania, które nie przyniosą sprzedaży.
Logistyka w CEE: co warto wiedzieć przed rozpoczęciem sprzedaży?
Wysyłka z Polski może być przewagą konkurencyjną. Trzeba jednak dostosować ją do lokalnych standardów dostawy i oczekiwań klientów.
Czasy dostaw porównywalne z lokalnymi
- Czechy: doręczenie już w 24 godziny od wysyłki z naszej sortowni.
- Rumunia: doręczenie już w 48 godzin od wysyłki z naszej sortowni.
- Koszt małej paczki o wadze 1-2 kg: kilkanaście złotych, zamiast zakładanych przez wielu sprzedawców 25-30 zł. W Rumunii klienci akceptują również opłatę za dostawę na poziomie około 25 zł, do czego przyzwyczaiły ich m.in. zakupy na eMAG.
Lokalni przewoźnicy i ich sieci dostaw
Przy doręczeniu last-mile do klienta w CEE dużą rolę odgrywają lokalni operatorzy. Rozpoznawalna międzynarodowa marka przewoźnika nie zawsze oznacza integrację z miejscowymi marketplace’ami.
- Czechy: Zásilkovna (Packeta), Balíkovna i PPL oferują rozbudowane sieci punktów odbioru i automatów paczkowych.
- Rumunia: warto znać m.in. Sameday, operatora sieci easybox, oraz Cargus. Nazwa easybox jest dla rumuńskich klientów równie rozpoznawalna jak Paczkomat dla polskich kupujących, dlatego często pojawia się bezpośrednio wśród opcji dostawy w sklepie.
Na eMAG liczy się także integracja śledzenia przesyłek. Wymóg obejmuje 98% zamówień, dlatego przy wyborze operatora trzeba sprawdzić, czy statusy dostawy będą przekazywane do platformy. Sam link do śledzenia na stronie przewoźnika może nie wystarczyć.
Red flag: brak trackingu od momentu wygenerowania etykiety
„Rumuńscy klienci oczekują sprawnej, pewnej dostawy i chcą wiedzieć, co dzieje się z ich zamówieniem. Jeśli przez pierwsze 24 godziny nie widzą żadnych informacji, bo śledzenie rusza dopiero po dotarciu paczki do Rumunii, mogą zamówić ten sam produkt u konkurencji.” – Monika Kosmowska
Kody pocztowe w Rumunii – pułapka przy składaniu zamówienia
Rumuńscy klienci często nie znają swoich kodów pocztowych, dlatego obowiązkowe pole na kod może utrudniać im złożenie zamówienia. Jak wskazuje Monika, w sklepach klientów obserwowała 70 – 80% porzuceń koszyka na tym etapie.
Rozwiązaniem jest umożliwienie wyboru okręgu administracyjnego (județ), a następnie miejscowości z rozwijanej listy.
Zadbaj też o format pól adresowych na pozostałych rynkach. W Czechach kod pocztowy zapisuje się inaczej niż w Polsce oraz inaczej wpisuje się nr mieszkania, więc formularz powinien przyjmować lokalny format i nie wymuszać polskiego schematu.
Pricing na nowym rynku: dlaczego trzeba mu się przyjrzeć od nowa
Na polskim rynku wiesz, które produkty przyciągają klientów, a które zapewniają najwyższą marżę. Za granicą ten podział może wyglądać inaczej. Dlatego przed rozpoczęciem sprzedaży warto ponownie przeanalizować rolę poszczególnych produktów w ofercie i dostosować ich ceny do lokalnych warunków.
Na nowym rynku warto przeprowadzić tę analizę od początku. Może się okazać, że zupełnie inne produkty przyciągają klientów, a inne są dobierane do koszyka. Wpływają na to lokalne zwyczaje i preferencje zakupowe. – Monika Kosmowska
Najczęstszy błąd pricingowy na nowym rynku
U klientów zgłaszających się na konsultacje Monika często zauważa niedopasowanie cen do roli produktów na lokalnym rynku:
- Traffic buildery z PL za granicą są zbyt drogie, ponieważ ich ceny przeniesiono bez uwzględnienia lokalnej konkurencji. W efekcie nie znajdują nabywców.
- Potencjalne nowe traffic buildery (longtaile, które w PL stały) na nowym rynku mogą przyciągać duże zainteresowanie. Czasem jednak są wycenione zbyt nisko, więc sprzedaż rośnie, ale nie przynosi zysku.
Rozwiązanie: przeanalizuj strategię cenową od nowa, uwzględniając lokalny rynek. Które produkty cieszą się popularnością u konkurencji? Na których możesz wypracować marżę? Które klienci mogą dobierać do koszyka jako uzupełnienie zamówienia?
Repricing jako polska przewaga
Polscy sprzedawcy mogą zyskać w CEE przewagę dzięki narzędziom, z których korzystają już na rodzimym rynku.
Na części rynków Europy Środkowo-Wschodniej narzędzia wspierające e-commerce nie są jeszcze tak powszechne jak w Polsce. Sprzedawca, który korzysta z automatycznego ustalania cen, AI i automatyzacji, może dzięki temu zyskać przewagę nad lokalną konkurencją. – Monika Kosmowska
Silna konkurencja cenowa w Polsce sprzyjała rozwojowi narzędzi do monitorowania i automatycznego dostosowywania cen, takich jak Dealavo. Jeśli lokalni konkurenci aktualizują ceny ręcznie i robią to rzadko, automatyczny repricing pozwala szybciej reagować na zmiany na rynku.
👉 Jeśli pricing wymknął ci się spod kontroli po ekspansji – zespół Dealavo pomaga klientom ustawić strategię od zera na nowym rynku, pokazując lokalną konkurencję, poziomy cen i realne widełki marży. Umów bezpłatne demo
Lokalne zwyczaje, których nie pokaże Google Trends
Lokalne gusta i nawyki zakupowe potrafią zaskoczyć. Produkt, który w Polsce sprzedaje się słabo, na innym rynku może okazać się bestsellerem.
Jeden z naszych klientów z branży modowej opowiadał, jak bardzo zaskoczyła go sprzedaż pomarańczowych dżinsów w Rumunii. W Polsce zalegały w magazynie, a tam zostały wyprzedane. – Monika Kosmowska
Wybrane okazje zakupowe w CEE, które warto uwzględnić w kalendarzu
Terminy i znaczenie niektórych okazji zakupowych różnią się od tych znanych z Polski. Planując kampanie, uwzględnij lokalny kalendarz i przygotuj działania z wyprzedzeniem. Dotyczy to szczególnie Black Friday w Rumunii, który odbywa się wcześniej niż w Polsce.
| Rynek | Święto | Data | Co z tym zrobić |
| Rumunia | Black Friday | 6 listopada 2026 (Data jest ogłaszana co roku przez eMAG.) | Przygotuj ofertę, materiały reklamowe i logistykę co najmniej 2 tygodnie wcześniej. Nie czekaj do ostatniego piątku listopada. |
| Rumunia | Dragobete (lokalne święto miłości) | koniec lutego | Uwzględnij je w planie promocji obok walentynek obchodzonych 14 lutego. Dopasuj komunikację do lokalnej tradycji. |
| Czechy | První máj (święto miłości) | 1 maja | Zaplanuj komunikację wokół czeskiej tradycji święta zakochanych. Nie ograniczaj kampanii związanych z miłością do lutowych walentynek. |
Kanały reklamowe – gdzie realnie są klienci
- Rumunia: media społecznościowe wspierają całą ścieżkę zakupową, od poznania marki po zakup. TikTok szybko zyskuje na znaczeniu, a WhatsApp ułatwia kontakt z klientami.
- Czechy: 30-40% klientów rozpoczyna poszukiwania od porównywarek i serwisów takich jak Heureka, FAVI, Glami czy Biano. W planie reklamowym warto uwzględnić także Seznam, lokalny portal i wyszukiwarkę z własnym systemem reklamowym.
- Niemcy: dużą rolę odgrywają marketplace’y, m.in. Amazon, Kaufland i Otto. Prowadząc własny sklep, konkurujesz o klientów zarówno z niemieckimi sprzedawcami, jak i z firmami z pozostałych krajów DACH oraz Francji.
💡 Jedna lekcja do zapamiętania
TikTok Shop w 2 lata przejął rynek wietnamski. To, co dziś wydaje ci się „nie dla twojej branży”, za chwilę może być głównym kanałem. Nie zakładaj, że twoje nawyki = ich nawyki.
Pomożemy ci z pricingiem po ekspansji
Jeśli weszliście na nowy rynek i strategia pricingowa z Polski przestała działać — konsulting Dealavo zaczyna od analizy lokalnej konkurencji, pokazuje realne widełki marży i uruchamia repricing w kilku krajach z jednego panelu. Umów rozmowę.
Najczęściej zadawane pytania
-
Od analizy konkretnego rynku pod twoją kategorię — nie od tłumaczenia sklepu. Sprawdź popyt w kategorii, lokalnych graczy (nie polskich, którzy weszli), ceny porównywalnych produktów, koszty obsługi (dostawa, zwroty, VAT, EPR, lokalne certyfikaty), metody płatności i dostawy must-have oraz kanały reklamowe. Zrób testowe zamówienia u 2–3 konkurentów, a jeśli to możliwe — pojedź na kilka dni do kraju.
-
Nie. Tłumaczenie maszynowe to początek, nie koniec. Bez proofreadingu native speakera klient wychwyci obcość sklepu w kilka sekund — zwłaszcza w czeskim i rumuńskim. Najczęstsze wpadki: tabela rozmiarów po polsku na karcie produktu, regulamin z polskimi odwołaniami (np. Omnibus wygląda inaczej w każdym kraju), polski numer telefonu i adres w stopce, polskie certyfikaty typu „Rzetelna Firma”.
-
Bo w checkoucie jest obowiązkowe pole „kod pocztowy”, a Rumuni ich nie znają — nie mają ich w dowodach ani w głowach. To generuje 70–80% porzuceń koszyka na tym jednym etapie. Rozwiązanie: zamień pole na rozwijane listy județe → miast.
-
Najczęściej nie. Ponad 60% rynku ma Amazon, na sklepy internetowe zostaje 15–20%, a konkurujesz z całym DACH i Francją. Koszty reklam są euro-wysokie, obsługa droga, regulacje bezlitosne. Wielkość rynku to tylko jeden wymiar — zestaw go z konkurencją w twojej kategorii i realnym kosztem ruchu.
-
Nie. Nowy rynek = nowa segmentacja portfolio. Traffic buildery z PL najczęściej ustawione są za drogo za granicą (nikt ich nie kupuje), a longtaile, które w PL stały, bywają przypadkowo za tanie — klient kupuje, ale sprzedawca nie zarabia. Wyzeruj strategię i zrób analizę od nowa: które SKU są popularne u lokalnej konkurencji, które mają marżę, które dobierają się do koszyka.
-
Lokalnych, nie trzech wielkich liter. W Czechach: Zásilkovna (Packeta), Balíkovna, PPL. W Rumunii: Sameday (easybox — tak nazywa się w checkoucie, nie „automat paczkowy”). Pamiętaj, że eMAG wymaga 98% paczek z trackingiem od momentu wygenerowania etykiety — jeśli tracking rusza dopiero po wjeździe do RO, klient przez pierwsze 24h nie widzi paczki i zamawia u konkurencji.
-
- Rumunia: social media (cały lejek), TikTok rośnie szybko, WhatsApp jako kontakt biznesowy.
- Czechy: 30–40% klientów startuje od porównywarek — Heureka, FAVI, Glami, Biano — plus system reklamowy Seznam.
- Niemcy: marketplace’y (Amazon, Kaufland, Otto); własny sklep to walka o 15–20% rynku.
-
- Rumunia: Black Friday ma własną datę ogłaszaną co roku przez eMAG (w 2026 — 6 listopada); zacznij kampanię 2 tygodnie wcześniej. Dragobete (koniec lutego) generuje większy ruch niż walentynki.
- Czechy: První máj (1 maja) to lokalne święto miłości i przyjaźni — walentynki praktycznie nie działają.
-
Zadbaj o lokalny mail (domena .ro / .cz, nie @sklep.pl), lokalny numer telefonu (można wykupić u firmy zewnętrznej za kilkadziesiąt euro miesięcznie i podpiąć WhatsApp — w RO to komunikator biznesowy), lokalny regulamin pisany pod lokalne prawo, usunięcie polskich certyfikatów ze stopki i konsekwentne zbieranie opinii od pierwszych zamówień.
O rozmówcy
Monika Kosmowska — Business Development w Crosswin Courier & More (https://crosswin.pl), logistyka cross-border dla polskich sprzedawców na rynki CEE i Bałkanów. Współtwórczyni Respect — systemu certyfikacji sklepów na rynku rumuńskim (160+ punktów audytu).
Rozmowę prowadził: Amadeusz Bathelt, Dealavo.